Po porażce z Cracovią w Pucharze Polski a przed wyjazdem do Łodzi, piłkarze Zagłębie nie ukrywali, że jadą tam po trzy punkty. Lubinianie wybrali się na mecz z Widzewem zmobilizowani i pełni chęci rehabilitacji za ostatnie niepowodzenia ? remis na własnym boisku z Górnikiem Łęczna oraz przegraną w Krakowie.
Od początku zarysowała się przewaga lubinian, którzy już w pierwszych dziesięciu minutach dwukrotnie mogli pokonać Fabiniaka, jednak ani Chałbiński ani Piszczek nie potrafili znaleźć sposobu na widzewskiego bramkarza. W odpowiedzi na bramkę Zagłębia strzelał Budka, ale jego uderzenie było niecelne. Później przez długie chwile gra toczyła się głównie w strefie środkowej boiska, przez co nie było zbyt dużo sytuacji pod obiema bramkami. Taką grę swoich piłkarzy dobitnie skwitowali kibice Widzewa, którzy w końcówce pierwszej części meczu śpiewali: ?Hej, Widzew gramy, bo my tu już zasypiamy!?.
Po zmianie stron przez pierwsze 20 minut na boisku nadal nie działo się nic ciekawego. Ciekawiej zrobiło się dopiero w 69 minucie, kiedy to Chałbiński do spółki z Piszczkiem rozklepali defensywę gości, po czym ten pierwszym strzałem z 15 metrów pokonał bramkarza gospodarzy. Łodzianie nie zdążyli jeszcze ochłonąć po stracie pierwszego gola, a Fabiniak po raz drugi w tym meczu musiał wyciągać piłkę z siatki. Tym razem na listę strzelców wpisał się prezentujący coraz wyższą formę - Łukasz Piszczek. "Piszczu" wymienił w polu karnym piłkę z Iwańskim, po czym z łatwością minął dwóch defensorów Widzewa i spokojnie, strzałem przy słupku umieścił piłkę w siatce. Od tego momentu wiadomo było, że nic złego lubinian już w tym meczu spotkać nie może.
Pomimo dwubramkowego prowadzenia Zagłębie nie zamierzało bronić korzystnego rezultatu i nie cofnęło się pod własną bramkę, ale szukali okazji do zdobycia kolejnych goli. Bliski szczęścia w 79 minucie był Iwański, ale jego uderzenie z rzutu wolnego wybronił Fabiniak. W 83 minucie przed okazją do zdobycia gola stanął Mierzejewski ale i on przegrał pojedynek z bramkarzem Widzewa.
W doliczonym czasie gry lubinianie jeszcze dwukrotnie umieścili piłkę w bramce Widzewa, jednak trafień Chałbińskiego i Mierzejewskiego arbiter nie uznał, gdyż w momentach strzałów obaj piłkarze byli na pozycji spalonej.
Losy meczu mogły się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby nie pobłażliwość sędziego prowadzącego to spotkanie. W końcówce pierwszej części meczu dwukrotnie ostro piłkarzy rywali faulował Vidas Alunderis. Za faul na Grzelaku litewski obrońca Zagłębia zobaczył żółta kartkę. Gdyby 60 sekund później arbiter wykazał się konsekwencję, to Vidas za faul na Budce powinien zobaczyć drugi żółty kartonik tego wieczora a Zagłębie resztę spotkania grałoby w osłabieniu. Tak się jednak nie stało i lubinianie odnieśli pewne i w pełni zasłużone zwycięstwo.
ZOBACZ wypowiedź trenera Czesława Michniewicza...ZOBACZ wypowiedź trenera Michała Probierza...